Zobacz 2 odpowiedzi na pytanie: Czy to grzech? Szkoła - zapytaj eksperta (1891). Szkoła - zapytaj eksperta (1891) Wszystkie (1891) Sen o dywanie możemy dokładnie zinterpretować i poznać jego znaczenie dopiero wtedy, jak przedstawimy dokładnie wszystkie elementy występujące we śnie. Sam dywan, który widzimy jest symbolem naszego życia, a jego wzór mówi nam, czy jest ono uporządkowane, czy raczej panuję w nim chaos. Niekiedy również odnosi się do ideałów W jednym z najnowszych filmów ks. Piotr Jarosiewicz wytłumaczył, czy praca w niedzielę jest grzechem. Nagranie z dnia na dzień staje się coraz bardziej popularne. fot. shutterstock/ Zapytała księdza, czy praca w niedzielę to grzech. Odpowiedź może zadziwić. Duchowni coraz chętniej działają w mediach społecznościowych. Zobacz 4 odpowiedzi na pytanie: Czy nagosc to grzech? Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1967) Magia (18359 . Grzech ciężki - czyli pozbawiający łaski uświęcającej - zachodzi wtedy, gdy spełnione są równocześnie następujące warunki:1. materia grzechu jest ważka2. grzech popełniany jest ze świadomością grzeszności oraz3. z wolnego wyboruTen ostatni warunek jest w nałogu często pomniejszony. Na przykład ktoś już w dzieciństwie czy wczesnej młodości zaczął palić tytoń, nie zdając sobie sprawy z wagi grzechu i nałogu, a we wieku dorosłym usiłuje porzucić ten nałóg, jednak podejmowane postanowienia nie prowadzą do trwałego porzucenia. Tak samo może być w przypadku innych nałogów. Nie jest prawdą, jakoby sytuacja nałogu zawsze istotnie pomniejszała wolność wyboru i tym samym powodowała, że nie ma grzechu ciężkiego. Decydujące jest, czy i na ile jest wola porzucenia nałogu. Musi się to wykazać w podejmowanych wysiłkach zwalczenia nałogu, a są to:- mocne i konkretne postanowienie- podejmowanie środków jego realizacji, a to przede wszystkim- szukanie pomocy duchowej, ewentualnie także psychologicznej,- modlitwa i życie duchowe, zwłaszcza w sakramentach pokuty i Eucharystii,- ćwiczenie ciężar grzechu w nałogu mają wpływ także dwa pierwsze warunki, czyli ważkość materii oraz świadomość wagi grzechów wynikających z nałogu. Tak np. w przypadku palenia tytoniu często brakuje świadomości szkodliwości palenia. Zwłaszcza młodzież subiektywnie nie przyjmuje do wiadomości tego faktu, nie koniecznie z braku woli, lecz w ramach młodzieńczej mentalności, lekkomyślności, czy braku bezpośredniej styczności ze skutkami zdrowotnymi palenia. Ponadto inna jest waga wypalania dziennie paczki papierosów, a inna zapalenia sobie "dla towarzystwa" czy w sytuacji stresu. Spowiednik powinien rozeznać sytuację danego penitenta. Jeśli ocena nie wynika z wyznania grzechów, wówczas powinien dopytać. Może być tak, że spowiednik uzna, iż nie są spełnione warunki grzechu ciężkiego oraz można pozwolić na przyjmowanie Komunii św. mimo nałogu. Post scriptumTytoń jest tutaj tylko przykładem, zresztą podanym w uproszczeniu. Temat jest szerszy, gdy chodzi o używkę. Używka to nie to samo co nałóg, mimo że chodzi o ten sam tytoń. Istotne jest uzależnienie i to szkodliwe. Podobnie może być z alkoholem, kofeiną, być może także z miękkimi narkotykami jak konopia. Kwestia onanizmu jest bardziej złożona, gdyż sfera sexualności głębiej dotyka osobowości i relacyj międzyludzkich. Dlatego szukanie uwolnienia musi być bardziej komplexowe. Tym niemniej zasadniczo ograniczenie wolności woli także w tym przypadku może mieć wpływ na ciężar winy. Czym jest magia? Magię kojarzymy z wyładowaniami atmosferycznymi, wielką siłą, która przerzuca mury z prawej strony na lewą, z wyginaniem łyżeczek i laserami w oczach. Wyobrażamy ją sobie w towarzystwie różdżki z odpowiedniego drewna i pyłem w sakiewce, za pomocą którego możemy zniknąć i pojawić się w zupełnie innym miejscu. Jest to magia fikcyjna, którą zaserwował nam przemysł filmowy – w prawdziwym życiu ona istnieje, owszem, ale nie posiada takiego rozmachu jak na kinowym ekranie. Prawdziwą Magią jest po prostu życie Magia to posiadanie stosunku do każdego elementu rzeczywistości ożywionej i nieożywionej. W magii nie chodzi o to, aby stać się panem świata, ale aby mieć kontrolę nad własnym życiem. To specyficzne spojrzenie na świat, które gwarantuje patrzącym aktywność oraz wpływ na obiekt, na który patrzy. Możemy to przyrównać do tworzenia algorytmów, które implementują się do rzeczywistości – wszystko to, co jest w naszej głowie, zaczyna mieć odzwierciedlenie na zewnątrz. Przy czym Magia działa zgodnie ze wszystkimi prawami wszechświata i nie łamie zasad fizyki czy chemii. Magia pokazuje nam się na marginesach rzeczywistości. Manifestuje się wtedy, gdy w nią uwierzymy – pokazuje się całą mocą natury, czymś na co nie zwracamy na pierwszy rzut oka uwagi. Najważniejszym elementem składowym magii jest wiara – to ona sprawia, że możemy czynić. To nie jest kwestia zaklęć – zaklęcia to jedynie jedno z wielu narzędzi do jej pobudzenia, tak zwane wyprowadzenie słowne, które przedstawia żywioł myśli. Wszystko jest energią Dzisiejsza magia jest energią. Polega na uświadomieniu sobie jej istnienia i na umiejętnym wykorzystaniu jej. Czym jest więc energia? Energia to wszystko co nas otacza – ruch powietrza, myśl, energia elektryczna, materia. O ile łatwiej wyobrazić sobie jako energię coś, co się pojawia i znika lub po prostu trwa przez jakiś czas, tak o wiele trudniej uświadomić sobie jak energią może być materia. Przyglądając się otoczeniu widzimy ciała fizyczne, ale kiedy wejdziemy głębiej, zauważymy, że to zbiór atomów. Atomy natomiast, składają się właśnie z energii. Mimo świadomości, nie każdy ma jednak wpływ na swoje życie, a Magią jest właśnie wpływ na otoczenie, na siebie i swoje życie całościowo – magią jest wpływ na energię. “Magia, tak jak każda sztuka wysoka, to wiedza ożywiona, czyli złożona z informacji i praktyki. To umiejętność”. – Wiedźma Anja Kto może uczyć się magii? Magii może się uczyć każdy, kto ma powód, a tym powodem może być ciekawość, ochrona własna lub bliskich, a także poczucie, że to jest cel i misja duszy. Magia to jeden ze sposobów pozbierania umiejętności z dawnych inkarnacji – zagłębienia się w sobie i odnalezienie brakujących elementów, które złożą się w satysfakcjonującą całość. Magii może się uczyć każdy, ale nie każdy powinien. W celu spełnienia swojej duszy, stworzenia najlepszych warunków rozwoju dla siebie i bliskich jak najbardziej, ale kiedy wyobrażamy sobie, że Magii będziemy używać do celów egoistycznych, wtedy musimy pamiętać, że to operacja na otwartej karmie. Działania, które mają na nas wpływ właśnie teraz, mają wpływ również na nasze kolejne inkarnacje. Dlatego bardzo niebezpieczne jest to, żeby za naukę magii zabierała się osoba niestabilna, która nie poznała siebie doskonale. Duchowość opiera się na stelażu psychicznym, a on jest na tyle silny, na ile znamy siebie, nasze wady i zalety, oraz zachowania i odruchy. Pokazuje na ile jesteśmy stabilni i mocni. Na ścieżkę magiczną zabieramy całego siebie, w związku z czym musimy być pewni, że jesteśmy gotowi na pewne magiczne doświadczenia i że nie sprawią one, że nasza psychika zostanie nadwyrężona. Bardzo istotna jest również percepcja – powinniśmy ją rozszerzać i uelastyczniać. Błona percepcji znajduje się pomiędzy warstwą duchową, a mentalną człowieka. W każdej inkarnacji błona buduje się od nowa, ponieważ gdyby ludzie nie mieli wyzerowanego życia i wiedzieli kim byli w poprzednich życiach, wtedy nie byłoby możliwości zbudowania społeczeństwa oraz nie byłoby możliwości decydowania o sobie. Pamięć i doświadczenia z poprzednich żyć wpłynęłyby na nasz wolną wolę. W momencie, gdy nasza percepcja jest poszerzana – mamy świadomość poziomu duszy, swojego najwyższego “jestem”. Na ścieżce magicznej ważne są czyste, krystaliczne chęci. Tutaj wszystko może ci pomóc – ludzie, przypadki, natura, serie niefortunnych zdarzeń, przebłyski, intuicja. Warto poszukać siebie w Magii, znaleźć swoją estetykę, swój styl, swój sposób – swoją drogę, bo chodzenie po śladach innych sprawia, że nie zostawimy swoich śladów. Jeśli chcesz poznać Magię głębiej i zacząć praktykować ją w codziennym życiu, polecamy nasz pakiet szkoleń internetowych „Podstawy Magii. Jak zacząć?” Czy wiek ma znaczenie? Nigdy nie jest ani za późno ani za wcześnie aby zacząć praktykować magię. Trzeba jedynie pamiętać, że nie zawsze jesteśmy gotowi na wszystkie jej manifestacje. Od najmłodszych lat można uczyć się magii miłej i nieszkodliwej, takiej, która jest odpowiednia dla danego wieku – wymiana energii, kontakt z przyrodą, telepatia. Pamiętajmy o psychice, która rozwija się wraz z doświadczeniami i może nie być gotowa na przyjęcie wszystkiego, co chcemy jej zaoferować. Dusza sama wie czego chce się nauczyć i ona ustala swój własny program – tutaj nie ma możliwości przejścia przez podręcznik czy przez ustalony program edukacyjny. Magii uczymy się sami od siebie, przy pomocy innych osób. W Magii to czyniący jest swoim najlepszym uczniem i mistrzem. Chodzi o to, aby być otwartym na wskazówki i możliwości. Nadine Lu Zdjęcia: Źródła: Magnolia Re: Czy jest grzechem? Janie, przy skupianiu się na czynieniu dobra kładzie sie akcent na dobry, a nie tylko na unikaniu zła. To drugie nie wystarcza by po prostu skupić sie na realizowaniu woli Bożej, tak uważam. Gdy staramy się patrzeć na bliźnich, dostrzegać ich potrzeby, pomagać innym, rozbudzać serce do miłowania bliźniego, do życzliwości to naturalnie zło przestaje nas kusić, mamy głowę czymś innym zajętą i coraz mniej grzeszymy - więc osiągasz dwa cele ze jednym zamachem, że się tak wyrażę. powodzenia Dezerter Legendarny komentator Posty: 11512 Rejestracja: 24 sie 2015 Lokalizacja: Inowrocław Has thanked: 2481 times Been thanked: 2166 times Kontakt: Re: Czy jest grzechem? Post autor: Dezerter » 2018-03-25, 23:45 Marcin_ pisze: ↑2018-03-25, 19:25Jakub2 pisze: ↑2018-03-25, 17:01 Grzechu nie da sie ujac w jakies konkretne granice i u kazdego ta granice ustala sumienie. A definicja grzechu ciężkiego i lekkiego , w ogóle grzechu ? Brawo Marcinie - to podstawa Bo spowiadać się w konfesjonale trzeba tylko z grzechów ciężkich, a z powszednich/lekkich wystarczy wzbudzić w sobie żal i przeprosić w spowiedzi ogólnej/powszechnej podczas Mszy Świętej - ja tam spowiadam się Panu z 95% moich grzechów - polecam, tylko róbcie to świadomie i szczerze jak na spowiedzi! czyli jest chwila ciszy, gdzie wyznajemy Bogu swoje grzechy szczegółowo, lub ogólnie (np Jezu Chryste Syny Boży , ulituj się nade mną grzesznikiem) a później: „Spowiadam się Bogu wszechmogącemu i wam, bracia i siostry że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Przeto błagam Najświętszą Maryję, zawsze Dziewicę, wszystkich Aniołów i Świętych, i was bracia i siostry o modlitwę za mnie do Pana Boga naszego” Amem bracie i siostro i jesteś pojednany z Bogiem. i masz w duchu szalom Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie. Jakub2 Re: Czy jest grzechem? Post autor: Jakub2 » 2018-03-26, 00:27 Dez, tylko nie mozna pomijac tego ze taki sam czyn moze byc grzechem lekkim albo ciezkim zaleznie od okolicznosci i tego co jest w sercu.. Wlasnie ta granice pokazuje sumienie, bo definicja grzechu nie jest sztywnym okresleniem. Andej Legendarny komentator Posty: 14883 Rejestracja: 20 lis 2016 Been thanked: 2969 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Andej » 2018-03-26, 10:38 Jakub2 pisze: ↑2018-03-26, 00:27 Dez, tylko nie mozna pomijac tego ze taki sam czyn moze byc grzechem lekkim albo ciezkim zaleznie od okolicznosci i tego co jest w sercu.. Wlasnie ta granice pokazuje sumienie, bo definicja grzechu nie jest sztywnym okresleniem. Abstrahując od konkretu masz całkowitą rację. Nie jest dobrze, gdy podchodzimy do grzechu zbyt sztywno, bez rozpatrywania okoliczności i skutków. Ale jeszcze większym błędem jest relatywizacja. Jest stare przysłowie: Od rzemyczka do koniczka. Zawiera prawdę. Zbytnio relatywizując, lekceważąc lekki grzech przestajemy go zauważać. I popełniamy coraz gorsze. Zło jest zawsze złem. Mniejsze zło, też jest złem. A zła należy unikać. Całkowicie nie zgadzam się z tezą, że z grzechów tzw. lekkich nie należy się spowiadać. Wprost przeciwnie. Należy. I świadome pomijanie ich staje się grzechem ciężkim. To że żal, komunia święta gładzą grzechy niektóre, to nie znaczy, że zwalniają z wyznawania ich podczas spowiedzi. Większość ludzi nie popełnia grzechów uznawanych za ciężkie. Czy oni mają przez lata nie przystępować do spowiedzi? Tylko dlatego, że nie popełniają najgorszych grzechów? Poza tym jest to zachętą do relatywizacji. Do samousprawiedliwiania się. Jakimi straszliwymi grzesznikami musieli być święci, skoro się regularnie spowiadali. Np. JPII. Jakubie, masz rację, że trzeba skupiać się nad każdym grzechem. Bo jest to jedyny sposób wzbudzania naszej wrażliwości. Na dobro. I na grzechy. W ten sposób doskonalimy się. W ten sposób dostrzegamy pole do poprawy. W ten sposób walczymy ze swoją pychą i falszywym poczuciem własnej doskonałości. Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół. Jakub2 Re: Czy jest grzechem? Post autor: Jakub2 » 2018-03-26, 11:03 Na potwierdzenie tego co piszesz mozna by podac fakt ze nawet swieci zyjacy w zakonach i klasztorach bardzo czesto sie spowiadali, a zyjac w odosobnieniu raczej nie mieli zbytnio okazji do popelnianiia grzechow ciezkich. Wiem sam po sobie ze pozbywajac sie grzechow ciezkich te lekkie staja sie coraz bardziej wyrazne i zauwaza sie coraz to drobniejsze ktore wydawaly sie wczesniej nie byc grzechem w ogole, co pozwala zrozumiec coraz wiecej szczegolow wiary i rozwija ja. Gdy mamy biala koszule i ja wybielamy to widac na niej coraz to drobniejsze pylki-plamy, im bielsza tym wyrazniejsze sa te drobne pylki. Ostatnio zmieniony 2018-03-26, 11:09 przez Jakub2, łącznie zmieniany 2 razy. Dezerter Legendarny komentator Posty: 11512 Rejestracja: 24 sie 2015 Lokalizacja: Inowrocław Has thanked: 2481 times Been thanked: 2166 times Kontakt: Re: Czy jest grzechem? Post autor: Dezerter » 2018-05-01, 15:55 Andej pisze: ↑2018-03-26, 10:38 Franciszek też spowiada się co tydzień Jedna tylko korekta Całkowicie nie zgadzam się z tezą, że z grzechów tzw. lekkich nie należy się spowiadać. Wprost przeciwnie. Należy. I świadome pomijanie ich staje się grzechem ciężkim. To że żal, komunia święta gładzą grzechy niektóre, to nie znaczy, że zwalniają z wyznawania ich podczas spowiedzi. Od grzechów lekkich uwalnia nas spowiedź powszechna podczas Eucharystii "Spowiadam się...", dlatego nie trzeba się z nich spowiadać, ale można (choć spowiednik z uśmiechem ostatnio mnie poprawił i powiedział - "to grzech lekki - nie trzeba się spowiadać") Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie. Karoll Początkujący Posty: 39 Rejestracja: 19 sty 2018 Re: Czy jest grzechem? Post autor: Karoll » 2018-07-10, 22:34 Wiecie na co ostatnio trafiłem? Otóż na pytanie czy dlubanie w nosie( fee) lub obgryzanie paznokci może być grzechem? Wiele osób to czasem robi a niektórzy są od tego uzależnieni, znam takich co cały czas obgryzaja paznokcie. Dla mnie to dziwne pytanie, no bo dlaczego ma być to grzech, /jakieś przykazanie zakazujące tego???/ Albo w ogóle dlaczego ma byc to zło? Niekotrzy robią to ze stresu albo nawyków [/quote] Ostatnio zmieniony 2018-07-10, 22:36 przez Karoll, łącznie zmieniany 2 razy. Sebastian Dyskutant Posty: 281 Rejestracja: 22 lis 2017 Lokalizacja: Połaniec Wyznanie: Katolicyzm Been thanked: 26 times Kontakt: Re: Czy jest grzechem? Post autor: Sebastian » 2018-07-14, 14:44 Raczej to nie jest grzechem. Totus Tuus Jacoob Początkujący Posty: 45 Rejestracja: 12 lis 2017 Has thanked: 1 time Re: Czy jest grzechem? Post autor: Jacoob » 2018-07-16, 22:01 Karoll pisze: ↑2018-07-10, 22:34 Wiecie na co ostatnio trafiłem? Otóż na pytanie czy dlubanie w nosie( fee) lub obgryzanie paznokci może być grzechem? Wiele osób to czasem robi a niektórzy są od tego uzależnieni, znam takich co cały czas obgryzaja paznokcie. Dla mnie to dziwne pytanie, no bo dlaczego ma być to grzech, /jakieś przykazanie zakazujące tego???/ Albo w ogóle dlaczego ma byc to zło? Niekotrzy robią to ze stresu albo nawyków [/quote] A w ogóle dlaczego ma być to w kategoriach grzechu? Dłubanie w nosie i obgryzanie paznokci jest dziwne a już jedzenie tego( z nosa) to na pewno obrzydliwe... Ale na prawdę jest tu się nad czym zastanawiać, czy jest grzech czy nie ma? Dlaczego miałoby być? Ostatnio zmieniony 2018-07-16, 22:01 przez Jacoob, łącznie zmieniany 1 raz. Mivia Dyskutant Posty: 275 Rejestracja: 31 lip 2017 Has thanked: 129 times Been thanked: 133 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Mivia » 2018-07-17, 17:00 @Karoll Nie koniecznie jest to grzech lecz brak dobrych manier lub natręctwo Pixel Początkujący Posty: 51 Rejestracja: 27 paź 2018 Has thanked: 4 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Pixel » 2018-11-16, 11:36 Witam, mam takie skrupuly, że sam już sobie dziwię. Wg mnie każdy czyn to w jakimś stopniu grzech. Jak mam sobie z tym poradzić. Ostatnio mi przyszło na myśl czy np. Nie zachowywanie higieny to grzech, Dla przykładu: Czy niespuszczajie wody w łazience jest grzechem no bo to w końcu obrzydlistwo. Czy to jest w pewnym stopniu prawda? Viridiana Super gaduła Posty: 1428 Rejestracja: 6 sie 2018 Wyznanie: Katolicyzm Has thanked: 436 times Been thanked: 337 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Viridiana » 2018-11-16, 15:27 Pixel pisze: ↑2018-11-16, 11:36 Czy to jest w pewnym stopniu prawda? Na pewno nie. W przypadku takich skrupułów chyba dobrze by było poszukać kierownictwa duchowego. Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi) Dezerter Legendarny komentator Posty: 11512 Rejestracja: 24 sie 2015 Lokalizacja: Inowrocław Has thanked: 2481 times Been thanked: 2166 times Kontakt: Re: Czy jest grzechem? Post autor: Dezerter » 2018-11-16, 21:19 Pixel pisze: ↑2018-11-16, 11:36 Witam, mam takie skrupuly, że sam już sobie dziwię. Wg mnie każdy czyn to w jakimś stopniu grzech. Jak mam sobie z tym poradzić. Ostatnio mi przyszło na myśl czy np. Nie zachowywanie higieny to grzech, Dla przykładu: Czy niespuszczajie wody w łazience jest grzechem no bo to w końcu obrzydlistwo. Czy to jest w pewnym stopniu prawda? To ani grzech, ani prawda. Odpowiedz mi i sobie na 2 pytania: Czy rzeczywiście wierzysz w to, że Bóg Ojciec cię kocha tak jak w przypowieści o synu marnotrawnym? Czy rzeczywiście wierzysz , że Jezus na krzyżu odkupił już WSZYSTKIE twoje grzechy i pojednał cię z Bogiem? Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie. Buzz Przybysz Posty: 21 Rejestracja: 7 wrz 2018 Re: Czy jest grzechem? Post autor: Buzz » 2018-11-19, 19:04 Nie będe zakładał nowego tematu bo widzę że już taki jest. Otóż chciałbym się dowiedzieć czy ucieczka z lekcji to jakiś grzech? Nie mam tu na myśli wagarów z jednego dnia ale sytuację jak ta: Nauczyciel się spóźnia, nie ma go 25 minut, cała klasa mówi ze idzie do domu. Co ja w takim wypadku mam zrobić. Wiem ze to może mieć konsekwencje w nieobecności itd, ale czy w kategorii grzechu mozna to rozpatrzyć? Mam jeszcze jedną sytuacje która niby nie jest ucieczką: Dajmy na to lekcja kończy się za 15 minut, nauczyciel pozwala wcześniej wyjsc jeżeli ktoś ma autobus. I jeżeli ja w takiej sytuacji wyjdę choć wiem że na autobus i tak zdąże bo mam za pół godziny, ale nauczyciel i tak puści. A wyjść wczesniej chce dlatego że moi kledzy idą i ja też bym chciał. Czy to też jest jakieś oszukiwanie? Nuaczyciel nie dopytuje za ile mam itd. tylko mówi się: Mogę wyjść 10 minut wcześniej na przystanek? Kalart Gawędziarz Posty: 486 Rejestracja: 10 cze 2018 Has thanked: 9 times Been thanked: 30 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Kalart » 2018-11-20, 06:34 Katolik ma obowiązek wypełniania swoich obowiązków. Wyjście ze szkoły, gdy ma się obowiązek przebywania w niej jest jego uchybieniem. Jeśli nie jest to spowodowane wyższą potrzebą, to jak najbardziej można uznać to za grzech. Istnieje pojęcie kwadransa akademickiego, które w skrócie oznacza że jeśli ktoś nie przyszedł w ciągu pierwszych piętnastu minut, to można uznać za nieobecnego (czyli np. udać się do domu). Nie ma mowy o nieprzyjemnych konsekwencjach, chyba że dla nauczyciela/wykładowcy. Tyle, że to zwyczaj z uczelni wyższych. Jeśli jesteś niepełnoletni, to sytuacja wygląda inaczej - szkoła ma obowiązek zapewnić opiekę, a uczeń ma obowiązek tej opiece podlegać. W takiej sytuacji powinno się po prostu pójść do pokoju nauczycielskiego czy gabinetu dyrektora i pozwolić zadecydować osobie, która ma prawo do podjęcia takiej decyzji - czy można uczniów puścić do domu, czy należy zorganizować opiekę aż do czasu skończenia godziny zajęć lekcyjnych. Czy jakbyś powiedział nauczycielowi, że wychodząc z zajęć o właściwej porze i tak byś zdążył na autobus, to czy puściłby cię wcześniej? Jeśli tak, nie ma przewinienia. Jeśli choćby podejrzewasz że dodatkowa informacja zmieniłaby nastawienie nauczyciela - świadomie wprowadziłeś go w błąd, czyli oszukałeś. To składanie fałszywego świadectwa - nie słowami, ale czynem. Czyli niewątpliwie grzech. Wróć do „Szatan, grzech” Przejdź do Informacje administracyjne ↳ REGULAMIN ↳ Felietony ↳ by Czernin ↳ Informacje i ogłoszenia ↳ Propozycje, sugestie, błędy, pytania ↳ Przywitaj się Ważne sprawy dla chrześcijan ↳ Biblioteczka wiedzy ↳ Podstawy ↳ Biblia, Nowy Testament i Stary Testament ↳ Wersety biblijne ↳ Trójca Święta ↳ Maryja ↳ Życie katolickie ↳ Świadectwa działania Boga ↳ Modlitwa ↳ Sakramenty święte ↳ Spowiedź ↳ Życie, śmierć, wieczność ↳ Niebo, piekło, czyściec ↳ Szatan, grzech ↳ Grzech onanizmu ↳ Rodzina, małżeństwo, narzeczeni ↳ Święta i zwyczaje religijne ↳ Święci i postacie biblijne ↳ Forum biblijne, wydarzenia biblijne ↳ Pozostałe Tematy Chrześcijańskie ↳ Opium - o naprawie Kościoła o. Szustaka ↳ Historia Chrześcijaństwa, postacie, wydarzenia ↳ Ekumenizm ↳ Apologetyka Inne wyznania i religie ↳ Kościół Prawosławny ↳ Protestantyzm ↳ Judaizm ↳ Islam ↳ Inne religie i ruchy parareligijne ↳ Ateizm, agnostycyzm, deizm Zaprzyjaźnione grupy ↳ Katolicy2 (K2) Offtopic ↳ Kawiarenka ↳ Książki ↳ Psychologia, filozofia, czyli jak żyć dojrzale ↳ Multimedia i rozrywka ↳ Wydarzenia, informacje ↳ Komputery, Internet i technologie ↳ Paranormal ↳ Archiwum ↳ KOSZ Mówiąc najprościej: zasadniczo jest. Grzeszność i jej stopień zależy od warunków. Najpierw warto wspomnieć aspekt kulturowo-historyczny, czyli zarówno pochodzenie wulgaryzmów jak też przemiany w ich używaniu. Wiele słów uważanych obecnie powszechnie za wulgarne były niegdyś używane bez takiej konotacji w języku warstw najniższych, nie związanych z kulturą piśmienną i językiem literackim. Łatwo to zauważyć obecnie w istnieniu różnych słów na tej samej rzeczy, tzn. słowa kulturalnego i wulgarnego. Właściwie wszystkie wulgaryzmy mają odpowiednik w języku zwykłym, kulturalnym. Wybór wulgaryzmu oznacza więc czy to brak kultury przynajmniej językowej, czy też świadome preferowanie określenie wulgarnego, czego powodem są zwykle negatywne emocje odnośnie czy to treści wyrażanej czy adresata wypowiedzi. Drugą istotną cechą wulgaryzmów jest ścisły, właściwie niemal wyłączny związek ze sferą sexualności oraz wydalania fizjologicznego, czyli dziedziną, która zwykle otoczona jest poczuciem intymności, dyskrecji, wstydu i ścisłej prywatności. Podczas gdy nawet użycie kulturalnego wyrażenia odnośnie tej tematyki dość często uważane jest czy może być uznane za niestosowne, to tym bardziej użycie określenia wulgarnego - czy to w danym temacie czy jako "przerywnika" emocjonalnego - może i zwykle powinno być uznane za rodzaj napaści słownej czy wręcz werbalnego molestowania. Taka jest generalnie praktyka oraz odczucie nie tylko w cywilizacji europejskiej, lecz przynajmniej w znacznym stopniu w wymiarze ogólnoludzkim (właściwie każdy język kulturowy rozróżnia słownictwo wulgarne od niewulgarnego). Jak to się ma do zasad etyki katolickiej czy ogólnie chrześcijańskiej? Etyka chrześcijańska bazuje na prawie naturalnym, którego klasycznym, aczkolwiek kulturowo związanym wyrazem jest Dekalog. Dziesięcioro Przykazań nie wyczerpuje całości etyki religii Mojżeszowej, lecz jest to jedynie skrótowy kodex, pod którego konkretnymi wskazaniami (nakazami i zakazami) należy rozumieć całą szeroką tematykę moralną. Oznacza to, że nie każdy element etyki religii objawionej, nawet jeśli jest istotny, musi być wprost wymieniony w Dekalogu. Np. z braku odniesienia do homosexualizmu czy samogwałtu nie można wnioskować o dowolności w tych sprawach. Nie ulega wątpliwości, że kultura krajów i narodów europejskich, także Polski, była kształtowana głównie przez chrześcijaństwo. Dotyczy to także kultury języka i ogólnie komunikowania się, także przez różne dziedziny sztuki. Wiadomo, że wierzenia i nawyki pogańskie najdłużej trwały w najniższych warstwach społecznych. Dotyczy to także kultury języka czy jej braku. Język codzienny warstw wykształconych, będących nośnikiem cywilizacji, był (powinien być) najbliższy językowi literatury, zarówno religijnej jak też świeckiej, zarówno pisanemu, jak też mówionemu (kazania, przemowy, wystąpienia publiczne). Dopiero wraz z proletaryzmem najpierw XIX-wiecznym (naturalistyczno-pozytywistycznym), a następnie komunistycznym, nastąpiło wprowadzenie wulgaryzmów do dziedziny szeroko pojętej kultury. Za prekursora można wprawdzie uznać herezjarchę M. Ludera, którego przemowy i nawet kazania opływają w wulgarność, jednak przez wieki na szczęście nie znalazł naśladowców o porównywalnej randze. Dlaczego wulgaryzacja języka jest sprzeczna nie tylko z kulturą, lecz także z etyką chrześcijańską? Wynika to z godności człowieka, której orędownikiem i rzecznikiem zawsze był i jest Kościół Chrystusowy. Nienależyte akcentowanie czy wręcz sprowadzanie spraw codzienności do sfery sexualnej traktowanej werbalnie bez należnej dyskrecji, a z wyraźną pogardą, godzi w godność człowieka z jej prymatem sfery duchowej, wraz z szacunkiem dla dziedzin niższych, poddanych rozumności, wartościom duchowym oraz wzniosłym uczuciom. Zresztą wystarczy zwykły krótki namysł nad najczęstszymi słowami wulgarnymi, żeby pojąć, iż nie zasługują one ani na bezmyślne stosowanie, ani na bycie nośnikiem czy wyrazem emocyj, które u normalnego człowieka zwykle nie mają związku ze sferą oznaczaną przez te słowa. W praktyce używanie wulgaryzmów wynika przeważnie z bezmyślności (czy to z nawyku, czy z bezrefleksyjnego naśladowania), nawet jeśli nie jest wyrazem braku opanowania języka. Jedno i drugie, zarówno brak panowania rozumu nad emocjami i słowami, jak też bezmyślność w słowach, jest samoupodleniem się i tym samym grzechem przeciw miłości własnej. Równocześnie jest to grzech przeciw miłości bliźniego, gdyż sprowadza myśli i uczucia innych do sfery poniżej pasa i to traktowanej czy to z pogardą czy lubieżnie. Tym bardziej grzeszne jest nazywanie bliźnich określeniami wulgarnymi. Ostatecznie są to oczywiście grzechy przeciw miłości Boga, gdyż godzą w godność człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże, co oznacza wyposażenie w zdolności duchowe i duchowe powołanie, które sfery niższe traktuje z należnym szacunkiem według ich godności. Kulturalne określenia dla tych spraw są właśnie wyrazem takiego szacunku i rozumnego opanowania. Na koniec jeszcze jeden aspekt, mianowicie dawanie dobrego przykładu i świadectwa postawie chrześcijańskiego szacunku i opanowania, w tym sensie więc szlachetności i szlachectwa duchowego. Kto jak nie właśnie katolik powinien być wzorem takiego stosunku do rzeczywistości stworzonej, do bliźnich i do samego siebie, jaki odzwierciedla miłością Boga samego, który z dobroci stworzył wszystko i kazał człowiekowi nazywać rzeczy właśnie jako dobre?

czy magia to grzech