211 Followers, 260 Following, 14 Posts - See Instagram photos and videos from @jak__to__ogarnac_cala_prawda You may like. 1.6K Likes, 231 Comments. TikTok video from Dejwik92 ig: Dejwikkk (@dejwik92): "Jak ogarnac zrosty #bodybuilding #fitness #gym #training #me #workout #therapy #physio #fizjoterapia #sports #lifestyle". ZROSTY JAK POWSTAJĄ JAK Z NIMI WALCZYĆ CZEGO UNIKAĆ JAK DO NICH NIE DOPUŚCIĆ | Pomogłem? Obserwuj po więcej przyjacielu Instagram Taktyka generowania leadów dla Twojej firmy e-commerce. Zanim przejdziesz do generowania leadów, musisz zadbać o kilka rzeczy, w tym: Potwierdź, że Instagram to właściwa platforma do promocji Twojej marki. Ważne jest, aby Twoi docelowi odbiorcy aktywnie korzystali z tej platformy. Opisz swoich idealnych nabywców. Krok 4. Spusťte mSpy Dashboard na vašem PC nebo telefonu. Pod řídicím panelem můžete vidět seznam: Kontakty, Historie hovorů, Textové zprávy, Fotografie, Facebook, Instagram, Snapchat, WhatsApp, LINE atd. Stačí vybrat „Instagram“. Krok 5. Poté můžete sledovat fotografie a videa, které vaše děti odeslaly nebo přijaly. . #HasztagiTo właśnie dzięki hasztagom Twoje zdjęcia docierają do większej liczby użytkowników. Jeśli zgłębiłeś już wiedzę na temat tego, jakie hasztagi są najpopularniejsze i przyciągają najwięcej użytkowników, wiedz, że trzeba też mieć świadomość ich limitów. Intagram blokuje posty, w których liczba hasztagów przekracza 30. Post zostaje wysłany, ale wszystkie hasztagi są ukrywane. Dlatego ważne jest, aby pilnować tej liczby, bo gdy ją przeoczymy i nie zauważymy, że hasztagi są niewidoczne, to polubień zdjęcia będzie dużo mniej. Ale to nie wszystko! Niektóre hasztagi, zwłaszcza te o zabarwieniu rasistowskim i pornograficznym, mogą doprowadzić do obniżenia Twoich postach również obowiązują limity. Nie można pisać zdań w nieskończoność. Nie tylko dlatego, że tak długa treść jest nieatrakcyjna dla instagramowego odbiorcy, ale również z powodu regulaminu Instagrama. Dopuszczalna długość posta to 2200 znaków ze spacjami. Gdy znaków będzie więcej, Intagram zastosuje podobną blokadę jak w przypadku hasztagów – treść posta zostanie usunięta. A gdy zdecydujesz się zaspamować serwis wrzucaniem jednego posta po drugim, na Twoje konto może zostać nałożona tymczasowa blokada i wówczas nic już nie się, jak wielu użytkowników możesz obserwować maksymalnie? Aż (lub dla niektórych “tylko”) 7500 osób. Zasada ta nie dotyczy kont, które zostały założone przed wprowadzeniem limitu. Ale to nie wszystkie ograniczenia dotyczące użytkoników, których chcesz obserwować. Otóż w ciągu godziny możesz dodać do obserwowanych tylko 60 profili. Jeśli nie zastosujesz się do tych zasad, możesz otrzymać tymczasową blokadę polubień w postaci serduszek jest bardzo łatwe i szybkie, więc można się zagapić i nie zauważyć, że zbliżamy się do limitu polubień. A limit ten wynosi 60 serduszek na liczba “60” tyczy się również liczby komentarzy, które możemy opublikować w ciągu godziny. Gdy próbujesz wielokrotnie przekraczać ten limit, dostaniesz okrojony limit w postaci 20 komentarzy na godzinę. Kolejne konsekwencje są dużo surowsze – tymczasowa blokada komentowania, która może trwać nawet kilka dni. Trzeba także pamiętać, aby nie powtarzać w wielu komentarzach tych samych treści, gdyż zostaną uznane za spam oraz o tym, że nie można oznaczać więcej niż 5 Na pewno nie. Bardzo łatwo przyswoić te zasady i zdecydowanie warto, jeśli chcemy wykorzystywać to medium do rozwoju naszego biznesu. Blokady spowolniłyby zaplanowanowe kampanie reklamowe. Kiedyś to się nazywało: „konto firmowe”, tyle że aby je prowadzić, wcale nie trzeba było mieć własnego biznesu. W końcu Instagram doszedł do wniosku, że ta nomenklatura jest niewłaściwa i dziś mamy określenie: „profesjonalne”. Czy i jakie korzyści płyną z przesiadki na takie konto? Czy jest to niezbędne do rozwoju profilu na Instagramie? Odpowiadamy na pytanie: czy warto prowadzić konto profesjonalne na Instagramie?Fot. PixabayJak ogarnąć Instagram? Część trzecia: czy warto prowadzić konto profesjonalne na Instagramie?Gwoli ścisłości na samym początku powiemy też o tym, że istnieje jeszcze coś takiego, jak konto prywatne. Konto prywatne to nic innego jak konto z ukrytą zawartością. Można bowiem korzystać z Instagrama decydując o tym, kto będzie nasze zdjęcia oglądał. W takiej sytuacji, aby ktoś mógł nas obserwować, musi nas poprosić o zgodę. W jakim celu prowadzić konto na Instagramie, jeśli nie pokazuje się tego, co się na nim publikuje? Nas nie pytajcie, my nie rozumiemy. 😉 A tak zupełnie serio, to można takie konto ograniczyć na przykład tylko do grona znajomych z prawdziwego życia. Tyle że wtedy robi się nam z tego Facebook, a nie Instagram. Jak założyć konto profesjonalne? Jeśli nie masz jeszcze konta na Instagramie, wyboru rodzaju profilu dokonujesz podczas zakładania konta. My natomiast skupimy się tutaj na przełączeniu posiadanego już konta osobistego na konto Instagram, zrzut ekranuFunkcja ta znajduje się w ustawieniach w zakładce „Konto”. Po jej kliknięciu musimy dokonać wyboru pomiędzy kontem profesjonalnym dla twórcy a dla firmy. Co oczywiście robimy według tego, co jest nam potrzebne. Różnica pomiędzy tymi kontami jest taka, że wybierając konto firmowe otrzymujemy dodatkowe dane kontaktowe, które wprowadzamy w naszym profilu, aby ułatwić klientom kontakt z Instagram, zrzut ekranuKiedyś, aby posiadać konto „firmowe” trzeba było je połączyć ze stroną na Facebooku. Dziś ten krok można pominąć. Choć wziąwszy pod uwagę, że Instagram należy do Facebooka, zakładając stronę, czyli tzw. Fanpage, otrzymujemy dostęp do dodatkowych funkcjonalności. Dodatki te to na przykład menadżer reklam na Facebooku, który możemy obsługiwać z poziomu komputera. W innym wypadku jesteśmy „skazani” na korzystanie z urządzenia mobilnego. Instagram bowiem większość swoich funkcjonalności posiada w aplikacji na Instagram, zrzut ekranuNastępnie wprowadzamy nasze informacje kontaktowe lub weryfikujemy te, które Instagram już „wyciągnął” z naszego profilu:Fot. Instagram, zrzut ekranuPo dodaniu informacji kontaktowych mamy jeszcze do wyboru „opcje profilu”, gdzie decydujemy o tym, czy informacje kontaktowe mają zostać wyświetlone. A także czy nasze konto ma mieć pod nazwą wyświetloną kategorię, np. blog Instagram, zrzut ekranuObie funkcje możemy dowolnie włączać i wyłączać z poziomu ustawień, więc na tym etapie nie musimy przywiązywać do tego dużej uwagi. Klikamy „gotowe” i voila! Mamy konto warto przejść na konto profesjonalne?Są dwa powody, dla których warto to pierwsze: możliwość promowania postów. O postach sponsorowanych, czy inaczej – reklamach, pisaliśmy już w tym artykule. I choć finalnie każdy indywidualnie ocenia, czy promowanie mu się kalkuluje czy nie, zawsze dobrze jest mieć możliwość dotarcia do nowych drugie (i naszym zdaniem najważniejsze) konto profesjonalne na Instagramie dostarcza nam statystyk, na podstawie których możemy budować naszą dalszą działalność. Owszem, posiadając konto osobiste, możemy skupiać się na samej liczbie polubień i publikować zdjęcia identyczne do tego, które zebrało dotychczas najwięcej polubień. Gwarantujemy jednak, że profil, który jest monotonny, po jakimś czasie przestanie rosnąć, a lajki przestaną się sypać z nieba. Jakie informacje znajdziemy w statystykach?Przede wszystkim statystyki znajdziemy pod każdym naszym postem. A w nich poza liczbą polubień i komentarzy dodatkowo otrzymamy następujące informacje:Fot. Instagram, zrzut ekranuLiczba udostępnień naszego zdjęcia (zarówno w wiadomościach prywatnych, jak i udostępnień w relacjach)Liczba zapisań. Użytkownicy Instagrama bardzo często zapisują sobie cudze zdjęcia jako inspiracjeLiczba wizyt w profilu – czyli ile osób po zobaczeniu danego zdjęcia weszło na nasz profilLiczba wiadomości e-mail – ile osób po zobaczeniu danego zdjęcia kliknęło w naszym profilu na „wyślij e-mail”Liczba odbiorców – to jest ten magiczny „zasięg”, o którym tyle się mówi. Najprościej rzecz ujmując jest to liczba indywidualnych kont, które wyświetliły nasze zdjęcieLiczba obserwujących – ilość osób, która zaczęła nas obserwować po tym, jak zobaczyła dany postLiczba wyświetleń – tutaj mamy informację, ile razy nasze zdjęcie było wyświetlone. Nawet jeśli kilkukrotnie wyświetlała je ta sama osoba. Liczba wyświetleń jest jeszcze bardziej uszczegółowiona i tutaj znajdziemy również informację o tym, z jakiego miejsca nasze zdjęcie zostało wyświetlone i ile razy. Najbardziej pożądaną wartością jest tu liczba wyświetleń z hasztagów – im więcej, tym skuteczniej dobraliśmy hasztagi do naszego postu. Poza statystykami dotyczącymi pojedynczego postu otrzymujemy również statystyki ogólne, które znajdziemy tam, gdzie wchodzimy do ustawień zakładce „Aktywność” znajdziemy informacje o naszym zasięgu i liczbie wyświetleń z ostatniego tygodnia oraz porównanie do danych z poprzedniego tygodnia. Całość podzielona jest również na Instagram, zrzut ekranuDostajemy informacje o interakcjach odbiorców z naszym profilem, czyli najprościej mówiąc o działaniach, jakie odbiorcy podjęli względem naszego Instagram, zrzut ekranuKonto profesjonalne na Instagramie pozwala nam też śledzić zmieniającą się ilość obserwujących dzień po dniu. W zakładce „Grupa odbiorców” otrzymamy informację o ilości osób, które nas obserwują wraz ze wskazaniem różnicy w stosunku do wcześniejszego Instagram, zrzut ekranuDodatkowo znajdziemy tu również szczegółowe dane dotyczące ilości osób, które zaczęły nas obserwować i które przestały. Klikając na wykres możemy to prześledzić dzień po znajdują się statystyki dotyczące naszych obserwatorów w podziale na lokalizację i przedział InstagramA także podział obserwujących nas osób ze względu na płeć, co może być istotne z punktu widzenia firm, które mogłyby chcieć podjąć z Wami Instagram, zrzut ekranuDodatkowo dostajemy coś, co jest jedną z najbardziej przydatnych w statystykach funkcji, mianowicie określenie dzień po dniu, w jakich godzinach nasi obserwujący są najbardziej aktywni. Jest to bardzo duże ułatwienie w kwestii wyboru godziny publikacji funkcjonalności posiada konto profesjonalne na czy warto przełączyć się na konto profesjonalne?Jeśli do działalności na Instagramie podchodzicie choć odrobinę poważnie, to naszym zdaniem naprawdę warto. Oczywiście jest jeden minus posiadania takiego konta. Mianowicie Instagram może nam nieco obciąć zasięg, żeby nas „zmusić” do płatnej reklamy. Jednak ostatecznie suma plusów znacznie przewyższa minusy. Posiadanie wiedzy na temat tego, jakie działania przynoszą pożądane efekty jest kluczem do świadomego zarządzania swoim kontem na Instagramie. Koniec końców dobre zdjęcie samo się obroni. Zwłaszcza jeśli będzie miało dobrze dobrane hasztagi. Ale o tym już napiszemy Wam w jednym z kolejnych tekstów z cyklu „Jak ogarnąć Instagram?”.Źródło: opracowanie własne, zrzuty ekranu pochodzą z profilu autora artykułu Kamila „kamailkax” Radzajewska i Janek Jankowski wprowadzali w tajniki Instagrama podczas spotkania "Jak ogarnąć Instagram" EW„Od zera do influencera – moja instagramowa przygoda”. Tak swoje wystąpienie zatytułowała Kamila „kamailkax” Radzajewska, białostoczanka, której profil na Instagramie ma prawie 13 tys. Wiem, że istnieją konta, które mają ich znacznie więcej. Ale ja wszystkich tych ludzi przyciągnęłam sama – mówi. Moja historiaO tym, jak to zrobiła, bez używania botów i kupowania lajków, opowiadała podczas spotkania „Jak ogarnąć Instagram”. Spotkanie odbyło się wczoraj w białostockiej Famie i było kolejną odsłoną cyklu „Jak ogarnąć social media”. Organizatorem cyklu jest Janek Jankowski, ekspert social media. Wybór Instagrama jako tematu kolejnego spotkanie podyktowany był według niego pewnymi oczywistymi Instagram zyskuje coraz większą popularność, nie tylko wśród młodych ludzi – wyjaśniał Janek. – Jest to medium, gdzie mamy jedne z najtańszych reklam, jest tutaj dużo miejsca na działalność biznesową, dużo mniejsza konkurencja niż np. na przesyconym reklamami Facebooku, no i najłatwiej się tutaj osoby, która się wybiła, jest właśnie Kamila Radzajewska. Jak przyznaje, stało się to Pokazałam po prostu siebie – czyli 23-latkę, matkę dwójki dzieci, która dwa licencjaty obroniła tuż przed drugim porodem i właśnie zaczyna pisać pracę magisterską. I prowadzi lifestylowe konto na Właśnie podczas drugiej ciąży zaczęłam regularnie publikować posty, opisywać swoją historię i swoje życie – mówiła. - Najpierw przybyło mi na koncie 100 osób, 200, potem pierwszy tysiąc, drugi, trzeci… I nagle codziennie zaczęłam dostawać wiadomości od młodych dziewczyn, które zaszły w ciążę, nie mają wsparcia, a na moich profilu widzą, że da się to wszystko ogarnąć, że da się robić coś więcej w życiu niż tylko wychować dzieci, że jestem dla nich motywacją. Widziałam w nich też siebie sprzed 5 lat, kiedy byłam przed maturą, w pierwszej ciąży, zagubiona. I pomyślałam, że to dobry pomysł, żeby pokazać innym, że można w takiej sytuacji jak moja pójść dalej w życiu, że można w siebie uwierzyć. Wszystko mam w telefonieA jej profil stawał się coraz bardziej profesjonalny. Jego podstawą są oczywiście dobre zdjęcia. I obróbka zdjęć. Kamila swoje obrabia nawet w 5 I zajmuje mi to 2-3 minuty – wyjaśniała. – Wszystkie potrzebne programy mam w telefonie. Kiedy liczba followersów na jej koncie osiągnęła liczbę 5 tys., odezwała się do niej pierwsza firma z propozycją To były sukienki ciążowe, a ja bardzo się ucieszyłam – opowiadała Kamila. - I za chwilę to się samo zaczęło nakręcać, pojawiły się kolejne firmy. Bądź autentycznyJak przyznała, współpraca z firmami budzi bardzo duże zainteresowanie w kontekście jej Ale trzeba tutaj uważać – dodała. – Jeśli nasz profil będzie wyglądał jak wielki baner reklamowy, to nie będziemy autentyczni. A autentyczność to podstawa. Same firmy również sprawdzają potencjalnych influencerów, ponieważ konta, na których ruch jest sztucznie generowany, nie są żadną Statystyki pokażą, czy dane konto jest prawdziwe, organiczne, zawsze sprawdza się to przed podjęciem decyzji o współpracy – mówił Janek Jankowski. – Moja rada dla instagramerów: nie ma sensu używać botów, nie ma sensu sztucznie nabijać liczby użytkowników. I lepiej skupić się jednym temacie, mieć konto niszowe, za to z zaangażowanymi followersami niż mieć szeroki zakres tematów na koncie, na którym ludzie przychodzą i odchodzą. Bo na tym drugim koncie nie ma mowy o wpływie na innych ludzi. A to jest podstawą bycia influencerem. 60 Sekund Biznesu: Polska firma pomoże zbadać Jowisza Jednym z powodów, dla którego idea rozszerzania diety dziecku metodą BLW tak mi się spodobała było założenie, że od samego początku jemy z maluchem to samo. Odpada problem, co przygotować dziś specjalnego dla niemowlaka czy co ja będę właściwie jadła, bo zrobienie zupki dla maluszka zajęło mi już tyle czasu, że dla siebie nic nie zdążyłam ugotować. Pomyślałam, że to wspaniałe, że po prostu jemy te same dania – dość, że mniej roboty, to jeszcze wspólnie możemy cieszyć się tymi samymi smakami i zapachami. Poza tym, przyznaję, lubię gotować, nie sprawia mi to zbytniej trudności, a nawet zdarza się, że relaksuje. Umiem stworzyć przysłowiowe „coś” z przysłowiowego „niczego”, wiem, jakie połączenia wyjdą smacznie, a jak mi się nudzi to przeglądam blogi kulinarne w poszukiwaniu inspiracji. No dobrze, ale co, jeśli ty tak nie masz? Jeśli nigdy nie postałaś w kuchni dłużej niż czas parzenia herbaty albo nie zastanawiałaś się nad tym, jakie wartości odżywcze ma posiłek, który zjedliście? Początek rozszerzania diety dziecka, szczególnie jeśli idziemy w BLW, to też taki czas, kiedy trochę można zweryfikować swoją dietę. Pamiętam, jak trudno było mi zrobić ten przeskok z karmienia niemowlaka na żądanie piersią, na próby proponowania mu pierwszych posiłków. Te pół roku jego życia było dla mnie dość wymagające, również pod względem tego, czym i jak się żywiłam. Nie były to jakieś szalenie regularne posiłki, choć starałam się jeść w miarę zdrowo. Na pewno jadłam dużo na raz, bo nie wiedziałam, kiedy zdarzy się kolejna okazja, a poza tym miałam szalony apetyt mamy małego niemowlaka na piersi – zgadza się, czasem wręcz rzucałam się na kanapki z masłem orzechowym i bananem! I jak tu nagle, po pół roku takiego stanu, zacząć planować, gotować, proponować, dawać przykład? Do tego, gdy trafi ci się wymagający egzemplarz, który absolutnie nie poleży sam, kiedy znaleźć czas na zrobienie sobie i dziecku czegoś pożywnego? U nas było tak: chusta, dziecko na plecy, ja do gotowania. Dania, które na początku robiłam były bardzo proste, ale znajomość kilku zasad, o których później, pozwoliła na pewność, że posiłki były również wartościowe. Musiałam od nowa wdrożyć się w jakąkolwiek regularność, co było da mnie ciężkie. Myślałam sobie, że to były cudowne miesiące, kiedy moje dziecko było tylko karmione piersią, dość, że wszędzie i zawsze mogłam go nakarmić, to mogłam również wyjść sobie z domu na cały dzień, nie mając z tyłu głowy, co zaproponować na przekąskę czy obiad. Pamiętam też, że nawet na grupie Kwartalnika Laktacyjnego spytałam, ile czasu mogę czekać z rozszerzaniem diety mojego dziecka, bo karmienie piersią jest takie cudowne i wygodne! Po pierwsze, wtedy jeszcze nie wiedziałam tak do końca, że zarówno zbyt wczesne rozszerzanie diety jest niekorzystne, jak i zbyt późne, a po drugie – ileż tam było odpowiedzi od osób, które mnie totalnie nie rozumiały i pisały, że przesadzam, bo rozszerzanie diety dziecka to super przygoda i one wręcz nie mogły się doczekać tej pierwszej łyżeczki dyni z marchewką. No cóż, ja bardzo ceniłam sobie tę wolność przy ekskluzywnym karmieniu piersią, ale jakoś wzięłam się w garść i zaczęłam proponować mojemu dziecku pierwsze posiłki. Oczywiście szybko się okazało, że to rzeczywiście dla mnie frajda, poza tym, że dużo sprzątania, sprzątanie i jeszcze więcej sprzątania (moje dziecko z tych, co z rozmachem jedzą). Po tym przydługim wstępie podzielę się z wami kilkoma pomysłami, jak ułatwić sobie start w rozszerzanie diety dziecka, przy założeniu, że, jak to w BLW, jecie to samo. Na początek jednak może jeszcze parę słów o tym, co to znaczy właściwie, że jemy to samo? Przecież sześciomiesięczniakowi nie podamy pełnego obiadu, który jemy sami. No, może i nie, ale siedmio czy ośmiomiesięcznemu już prędzej, a starszemu to już na luzie. Dlatego wcześniej pisałam, że przy rozszerzaniu diety dziecka często weryfikujemy swoją i to jest dobry moment na zmianę gorszych nawyków żywieniowych – dla mnie to naprawdę świetna motywacja, żeby odżywiać się zdrowo, pożywnie i ogarniać jakieś swoje historie związane z jedzeniem. Na początku fajnie sprawdza się po prostu proponowanie dziecku różnych produktów ze swojego talerza. Jeśli na obiad mamy kotlecika z soczewicy, kaszę i pieczone warzywa, bez obaw możemy zaproponować to dziecku do zjedzenia – na samym, samym początku rozszerzania (pierwsze posiłki) może nie wszystko na raz, ale w kolejnych dniach, czemu nie. Zawsze na waszym talerzu znajdzie się coś, co będzie odpowiednie na początek rozszerzania: warzywo, owoc, kasza, cokolwiek. Potem fantastycznie działa „szwedzki stół” i to nie tylko z powodu tego, że każdy je, na co ma ochotę, ale też z punktu widzenia idei less waste, która jest mi bliska – bo jeśli przygotowuję obiad, który nakładam od razu na talerze, czasem coś zostaje (nie wiem, na ile domownicy są głodni czy na co do końca mają ochotę tego dnia), ale jest już wymieszane, często trafia do kosza, bo do niczego się nie nadaje. Kiedy mamy okazję nakładać sobie sami jedzenie ze wspólnych talerzy, nabieramy tyle, na ile jesteśmy głodni, ewentualnie dokładamy sobie te produkty, na które mamy ochotę bardziej, niż na inne. Potem to, co zostaje po prostu można włożyć do osobnych pojemników, a z resztek zrobić zupełnie inne danie. Z perspektywy dziecka jest to prawdziwy wybór tego czy zjem coś, co zaproponował mi rodzic i ile tego zjem. Dlatego, jeśli gotowanie nie jest twoją szczególną pasją, myślę, że spodoba ci się wykładanie produktów, która tworzą obiad na wspólny stół. U nas wygląda to mniej więcej tak, że na jednym talerzu podaję na przykład falafele z ciecierzycy, na drugim pieczone ziemniaki i marchewki, na trzecim sałatkę ze świeżych warzyw, a na czwartym kaszę gryczaną. W małej miseczce obok podaję sos z tahini do polania, jeśli ktoś lubi. Brzmi prosto, prawda? I tu mogę przejść płynnie do kolejnej kwestii, jeśli nie za bardzo czujesz się pewnie w kuchennych klimatach. To wiedza daje pewność, że to, co robisz jest wystarczająco dobre. Nikt nas nie uczy tego, jak się odżywiać. Takich tematów nie ma w szkole (a jak się gdzieś pojawią, to mało i czasem wątpliwej jakości), nie przekazujemy sobie tej wiedzy w rodzinie. Mamy różne nawyki żywieniowe, przyzwyczajenia do konkretnych potraw i wydaje nam się, że tak ma być, a obiad, w zależności od tego, co tam się u was jadło w domu, to kotlet, gotowane ziemniaki i mizeria. Nie do końca wiemy, w jakich produktach znajduje się wapń, jakich produktów lepiej nie łączyć z tymi bogatymi w żelazo, co to w ogóle są kwasy omega. Gdzieś tam usłyszeliśmy, że soja jest zła albo, że można jeść tylko dwa jajka w tygodniu. Z wiedzą o naszej diecie jest trochę tak, że każdy jest „ekspertem”. A tak naprawdę zadziwiające jest, jak mało wiemy o czymś, co zajmuje nam tak dużą część dnia i jest tak ważne. Dlatego uważam, że szczególnie przy rozszerzaniu diety dziecka, warto sobie tę wiedzę uzupełnić, jeśli nie zrobiliście tego do tej pory. Poczytać o tym, jak powinny wyglądać dobre proporcje produktów na talerzu. Jakie produkty są pełne żelaza i czemu to ważne. Co to znaczy, że produkt jest gęsty odżywczo. Kiedy będziecie mieli tę wiedzę, naprawdę prościej będzie wam przygotowywać posiłki dla całej rodziny. Fajnie sprawdza się też zrobienie sobie list produktów i układanie jadłospisu, wybierając poszczególne pozycje z kilku list – ja miałam na lodówce produkty o dużej zawartości żelaza, produkty o dużej zawartości witaminy C i produkty gęste energetycznie i odżywczo. Planując posiłek wybierałam coś z listy pierwszej, drugiej i trzeciej i obiad gotowy. Po jakimś czasie już wiedziałam, co robię i poczułam się pewniej. Prawdziwym wsparciem, nie tylko dla osób, które wcześniej nie gotowały, są grupy na Facebooku. Tylko proszę, szukajcie tych rzetelnych, na których admini i adminki, moderatorzy i moderatorki robią świetną robotę i nie powielają bzdur o rozszerzaniu diety i żywieniu dziecka. Ja polecam trzy grupy: grupę o pozytywnym żywieniu dzieci Zuzi Anteckiej z bloga Szpinak robi bleee, grupę wsparcia o dobrym odżywianiu dziecka i mamy Gosi Jackowskiej oraz moją grupę i Malwiny z bloga Love you vege much – Roślinne BLW, czyli grupę, gdzie znajdziecie przepisy wegańskie i wegetariańskie. Jeśli gotowanie to nie twoja mocna strona, znajdziesz tam mnóstwo inspiracji na proste i pożywne przepisy. Możesz też po prostu zadać pytanie w stylu „mam soczewicę i kaszę jaglaną, co mogę z tego zrobić?”, a ktoś na pewno podpowie. Można też skorzystać z lupki, bo najpewniej to, czego szukasz już tam jest. Co jeszcze może być pomocne? Świadome robienie i planowanie zakupów. Spróbuj raz w tygodniu przygotować sobie propozycje tego, co będziecie jedli w ciągu najbliższych kilku dni. Wiem, że to może być trudne i uważam, że nie jest to rozwiązanie dla każdego (na przykład ja totalnie tak nie funkcjonuję), ale jeśli nie czujesz tematu gotowania, to może się sprawdzić. Jeśli, przykładowo, na poniedziałek planujesz zrobić kotleciki z fasoli z pieczonymi ziemniakami i świeżą sałatką, to może we wtorek lub w środę przygotujesz kawałki kotlecików w sosie pomidorowym z makaronem. Z taką listą o wiele łatwiej zaplanować zakupy i nie kupować produktów, których nie zjecie, a w efekcie zepsują się i wyrzucicie. Sprawdzone knajpki i restauracje. Od czasu do czasu można po prostu iść z dzieckiem zjeść coś na mieście i cieszyć się czystą kuchnią i wspólnym czasem. Wiele miejsc ma menu całkiem elastyczne, także jak poprosisz, żeby nie posolili warzyw, to pewnie da się to zrobić. Po jakimś czasie ma się bazę dobrych miejsc, do których w razie czego można zajrzeć i nie zaprzątać sobie myśli jakimś tam gotowaniem. Wrzucenie na luz i cieszenie się sobą i wspólnym czasem. Uwierz mi, że jak nie przygotujesz dziś pełnowartościowego, superzdrowego posiłku dla swojego niemowlaka, to świat się nie zawali. Makaron z sosem pomidorowym to też posiłek. A nie biczowanie się za każde odstępstwo od założonego planu wychodzi tylko na dobre. Dobrego czasu! (Visited 1 739 times, 1 visits today)

instagram jak to ogarnac