Sprawdź, co daje ubezpieczenie dla dziecka i jak można je wykupić. Tagi: #rodzicielstwo #ubezpieczenie dla dziecka #zdrowie dzieci. Dziecko Jakie ubezpieczenie na kolonię dziecka? Obóz sportowy to dla dziecka świetna zabawa. Sprawdź, jakie ubezpieczenie na obozy sportowe powinno mieć Twoje dziecko. Tagi: #czas wolny #rodzicielstwo #
Ale dążmy do niej jak najbardziej, ponieważ im bardziej jesteśmy konsekwentni, tym nasze rodzicielstwo będzie wspanialsze i przyjemniejsze. Jako wciąż młody rodzic, zauważyłem, że konsekwencja daje wspaniałe korzyści, zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców. Dziecko potrafi łatwo przyzwyczaić się do konsekwencji swoich rodziców.
Rodzice powinni jak najczęściej się do niego przytulać, wówczas odczuwa ono czułość i troskliwość z ich strony - mówi dr Marta Majorczyk. Jak nie wychować narcyza? fot: istockphoto. Oswajaj dziecko z krytyką. Narcystyczne dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego, że przez całe życie nie będzie tylko i wyłącznie chwalone.
Od wczesnych lat dzieci można nauczyć serdeczności i bycia pomocnym. Wiele dzieci, które są zbyt mądre jak na swój wiek, po prostu mają rozsądnych rodziców, którzy dobrze je wychowali. Naucz dziecko dziękować i przepraszać, a także zadbaj, by odnosiło się z kulturą do innych.
. Jak mądrze karać bez stosowania klapsów? Dziś większość specjalistów uważa bicie dzieci przez rodziców za niedopuszczalne. Dlaczego nie wolno bić dzieci i jak wychować dziecko bez klapsów? Co robić, jeśli tłumaczenie nie odnosi skutku? Czy należy karać dziecko? Jaką karę zastosować? A może po prostu niech dziecko poniesie konsekwencje swojego zachowania? Dzieci uczą się i zdobywają doświadczenie obserwując nas, dorosłych. Jeśli są regularnie karane biciem przez rodziców, nabierają przekonania, że przemoc jest powszechnie akceptowanym sposobem rozwiązywania konfliktów. Do tego z obserwacji i badań specjalistów wynika, że dzieci, które dostają klapsa nie poprawiają swojego zachowania. Wręcz przeciwnie, reakcją na bicie jest często wzrost agresji, szczególnie wobec słabszych, a w dorosłym życiu większa skłonność do stosowania przemocy. Jak wychować dziecko bez bicia i czym zastąpić dawanie klapsów? Czytaj również: PRZEMOC W RODZINIE: czy można ją powstrzymać? Porozumienie bez Przemocy: na czym polega ta metoda wychowawcza? Spis treściCzy bicie dzieci jest właściwą karą?Dlaczego nie wolno bić dzieci?Bicie jest niebezpieczne dla zdrowia i psychiki dzieckaKary naturalne zamiast biciaZalety kar naturalnych Najczęstsze błędy wychowawcze, które popełniają rodzice Czy bicie dzieci jest właściwą karą? Bicie dzieci jest wyrazem naszej bezsiły i złości. Karę cielesną stosujemy zazwyczaj wówczas, gdy nie radzimy sobie z sytuacją. Zamiast dawać upust emocjom, warto wtedy po prostu być stanowczym, ale spokojnym. Powiedzieć dziecku zdecydowanie: nie! I ewentualnie zastosować karę. Pamiętajmy jednak, aby kara była adekwatna do przewinienia. Tak więc za drobne niesubordynacje możemy skarcić dziecko słownie, np.: „Nie podoba mi się twoje zachowanie”, za większe przewiny – postawić malucha do kąta. Tylko szanując małego człowieka, nauczysz go szacunku do ciebie i do świata. A na tym chyba najbardziej ci zależy, prawda? Dlaczego nie wolno bić dzieci? Istnieje milion powodów, dla których nie należy bić dzieci, i ani jednego, aby to robić. Bicie przez najbliższe osoby odbiera dziecku odwagę życiową i sprawia, że staje się ono osobą niepewną, o niskim poczuciu własnej wartości. Bicie budzi lęk, który zaburza myślenie i zapamiętywanie (badania Uniwersytetu New Hampshire dowodzą, że bite dzieci mają niższy wskaźnik inteligencji!), nie uczy dziecka, jak zachować się poprawnie, za to wywołuje przerażenie przed kolejnymi razami. Bite dziecko uczy się, że silniejszy ma zawsze rację, a problemy zamiast rozumem, łatwiej rozwiązać siłą. Bo gdy dziecko boi się rodzica, nie zwróci się do niego o pomoc w trudnych sytuacjach. Bite dziecko przyzwyczaja się do klapsów i czasem udaje, że klaps nie boli („To wcale nie bolało!”). Rodzic może bić coraz mocniej i spowodować uszkodzenie ciała dziecka. Bicie to udawanie, że klaps ma funkcję edukacyjną, podczas gdy jest po prostu sposobem wyładowania złości i frustracji rodzica. I wreszcie – bo jest to przekazywanie przemocy z pokolenia na pokolenie. Wszyscy, którzy biją dzieci, byli w dzieciństwie bici. Bicie jest niebezpieczne dla zdrowia i psychiki dziecka I to na różne sposoby. Przede wszystkim tak naprawdę bicie dziecka, jak każda przemoc, niczego nie rozwiązuje, a nawet może pogłębiać problemy. Po fakcie obie strony czują się fatalnie. Dziecko jest wściekłe i upokorzone, mamrocze pod nosem, że cię nienawidzi, że ucieknie z domu. Może też z czasem, jeśli lanie przytrafia mu się regularnie, dojść do wniosku, że go nie kochasz, że jest do niczego. A ty albo zastanawiasz się, czy aby na pewno dobrze robisz i masz poczucie winy albo puszysz się i prężysz pod wpływem adrenaliny i poczucia władzy, co bardzo źle o tobie świadczy. Jeśli dajesz się ponieść emocjom i decydujesz się na zbicie dziecka, to pamiętaj, że w gniewie łatwo stracić kontrolę i, uderzając zbyt mocno, skrzywdzić dziecko. Dlatego kary naturalne są zdaniem wielu specjalistów i rodziców-praktyków najskuteczniejszą i najprostszą metodą nauczenia dziecko odróżniania zachowania właściwego od zachowania niewłaściwego. Czas na wyciszenie emocji Jeżeli ty jesteś na granicy wybuchu, a dziecko na granicy histerii, to dajcie czas na ochłonięcie z emocji. Wyślij je do innego pokoju – powiedz mu, dlaczego to konieczne: nie ukrywaj swojego zdenerwowania, dziecko powinno wiedzieć, że mamusia nie ma nerwów ze stali. Podkreśl, że nie można rozwiązywać problemów, gdy jest się zdenerwowanym i wyprowadzonym z równowagi. Porozmawiacie, gdy się oboje uspokoicie. Kary naturalne zamiast bicia Podstawą karania naturalnego jest bezpośrednie powiązanie kary z winą. Jeśli Jaś nie posprzątał w pokoju, to mama zbierze zabawki na tydzień. Jeśli Krzyś znowu pomazał ścianę, straci na określony czas swoje kredki i ołówki. A Małgosia, która zabrała Kasi ciastko, przy następnym rozdaniu ciastka nie dostanie. Jednak zanim ukarzesz dziecko, musisz być pewna jego winy i sprawdzić, czy nie ma okoliczności łagodzących – mogło zostać sprowokowane czy być zmęczone. Musisz też być w swoich działaniach konsekwentna. Wbrew pozorom, wprowadzanie kar naturalnych w życie wcale nie jest z punktu widzenia rodziców takie proste, jakby się z pozoru wydawało. Po pierwsze, trzeba umieć zapanować nad swoim gniewem i powściągnąć emocje. To jest niezbędne, jeśli chcesz obiektywnie ocenić sytuację i ogłosić werdykt. Musisz, bez względu na przewinienie spokojnie porozmawiać z dzieckiem - przedstawić mu skutki jego niewłaściwego zachowania i wynikającą z tego karę. Po drugie, wielu rodzicom wydaje się, że ten rodzaj kar naraża dzieci na przykrości, stres i czasem niewygody. Być może dlatego są one stosunkowo rzadko stosowane. Czytaj również: Czego nigdy nie wolno mówić dziecku? 7 zdań, których dziecko nie powinno usłyszeć! Pozytywna dyscyplina: na czym polega ta metoda wychowywania dzieci? Jak nie krzyczeć na dziecko i dlaczego nie powinieneś tego robić? Zalety kar naturalnych Są bezpośrednio powiązane z winą - dziecku łatwiej jest zrozumieć, że skoro zepsuło zabawkę, to nie ma się czym bawić niż że skoro ją zepsuło, to nie obejrzy filmu. Nie są zależne od tego, czy masz lepszy czy gorszy dzień, czy jesteś bardziej, czy mniej wyrozumiała i cierpliwa. Nie mają w sobie pierwiastka zemsty. Nie urażają poczucia godności dziecka.
Kara osłabia więź – dziecko jest posłuszne, bo się boi. A jeśli się kogoś boimy – nie potrafimy być z tą osobą blisko. Nie wiem jak ty, ale gdyby mąż zamykał mnie w pokoju za każdym razem, kiedy mam problem, jestem zdenerwowana albo coś mi nie wyszło: szybko nauczyłabym się przed nim te problemy ukrywać. Jednak ja nie stosuję wobec moich dzieci kar nie dlatego, że jestem jakąś programową przeciwniczką karania. Zwyczajnie one nigdy nie były u nas potrzebne! Czy to znaczy, że mam wyjątkowo posłuszne dzieci? Takie nie istnieją! Po prostu sprawdzają się u nas inne sposoby. Wbrew temu, co często można usłyszeć, wychowanie bez kar nie oznacza braku wychowania – w takim razie co zamiast nich? Wychowanie bez kar porównałabym do jazdy autostradą. Może kosztuje nas więcej i jest to dłuższa droga, ale bez problemu dojedziesz nią do celu. Choć wiadomo, że kusi, żeby skręcić w krótszą ścieżkę kar. Pamiętaj jednak, że ta jest wąska i wyboista. Możesz się na niej zakopać w połowie albo zgubić. Jak tego uniknąć? 1. Nie bój się naturalnej konsekwencji. Jedna z czytelniczek kiedyś mi napisała, że daje dziecku na pupę, kiedy dziecko zaczyna skakać po kanapie, żeby nie spadło i… Nie bolała je pupa. Widzisz w tym jakiś sens? Ja też nie widzę żadnego! Albo rodzice dają karę, kiedy dziecko zapomni o zadaniu domowym, a potem na wszelki wypadek sami te zadania odrabiają, żeby dzieciak nie najadł się znowu wstydu przed klasą i panią. Nie chroń dziecka przed naturalną konsekwencją jego zachowań, wymyślając sztuczne kary. Bo niczego się w ten sposób nie nauczy! 2. Mów o własnych emocjach. Wychowanie bez kar polega na rozmawianiu. Powiedz na przykład: „Nie mam ochoty się z tobą bawić, kiedy na mnie krzyczysz”. To też jest naturalna konsekwencja. Przy okazji uczysz dziecko, jak może wyrażać własne emocje. I że może, nawet te negatywne. I jeszcze, że stawiając granice drugiej osobie, nie robi niczego złego. Wielu dorosłych tego nie potrafi. Wiesz dlaczego? Bo rodzice, zamiast stawiać nam granice, stawiali nas do kąta. A koleżanki, która po raz kolejny prosi nas o przysługę, do kąta nie postawimy! 3. Daj dobry przykład. Dzieci nas nie słuchają, ale nas naśladują. Zamiast zastanawiać się, jak wychować dziecko na porządnego człowieka – sama nim bądź! 4. Nie zmuszaj dziecka do czegoś, co jest niemożliwe. „Obiecaj, że już nigdy nie uderzysz brata!” albo: „Przyrzeknij, że będziesz grzeczny w przedszkolu”(w późniejszym wieku: „Obiecaj, że nie wypijesz alkoholu!”). Kaman! To tak, jakby tobie ktoś powiedział: „Ale obiecaj, że nie pokłócisz się więcej z mężem”. Wiesz, do czego to prowadzi? Wcale nie do posłuszeństwa. Uczysz w ten sposób swoje dziecko kłamać dla świętego spokoju. 5. Postaw się w sytuacji dziecka. To zawsze działa! Na przykład twoje dziecko się bawi. Młodsza siostra podchodzi i zabiera mu zabawkę albo narzuca własne reguły zabawy. Dziecko bije siostrę. Zamiast je ukarać, zastanów się, jak ty byś się czuła, gdyby: a) mąż podszedł do ciebie i zabrał telefon akurat w chwili, w której rozmawiasz z przyjaciółką,b) w trakcie oglądania ulubionego serialu zabrałby ci pilota i przełączył na swój film. Wkurzyłabyś się, co? To samo czuje twoje dziecko! Tylko że ty potrafisz zapanować nad własną frustracją (choć nie zawsze), a dziecko trzeba tego dopiero nauczyć. 6. Naucz dziecko radzić sobie z emocjami. Kara tylko wzmaga frustrację. Dziecko, które uderzyło siostrę z jakiegoś konkretnego powodu (bo dzieci nie są nieznośne bez powodu), a zaraz potem usłyszało, że do końca dnia nie dostanie słodyczy, czuje się skrzywdzone. Skupia się na swoim nieszczęściu zamiast na tym, co zrobiło źle i przy pierwszej okazji znowu uderzy siostrę, żeby się na niej wyżyć. Bo to przez nią rodzice zabronili mu czekolady! Lepiej: porozmawiaj o tym, co czuje, poproś, żeby narysowało, jak się czuje, wypełnij nienadmuchany balonik mąką, przewiąż na górze wełną imitującą włosy, dorysuj markerem oczy i uśmiech, niech dziecko ściska nowego przyjaciela, kiedy jest mu źle. To taka prosta piłka antystresowa, wręcz ciastolinę albo zarządź wspólne pieczenie ciasta. Wyrabianie ciasta rozładowuje stres, zaproponuj proste ćwiczenia fizyczne, które uspokajają mózg oraz uczą panować nad własnym ciałem. A panowanie nad własnym ciałem ułatwia panowanie nad emocjami! 7. Szukaj przyczyny, nie lecz objawów. Czasami dziecko zachowuje się źle, bo chce zwrócić na siebie uwagę. Albo bije inne dzieci, bo nie potrafi się dzielić zabawkami i wpada w panikę, że ktoś chce mu coś odebrać. Przeczytajcie razem książkę „Tupcio Chrupcio – umiem się dzielić”. Lub potrzebuje mocniejszych wrażeń – to tak zwany poszukiwacz sensoryczny, dlatego np. skacze z parapetów albo szarpie kolegów. Zapewnij te wrażenia, popodrzucaj dziecko albo potarzaj się z nim każdego dnia na dywanie. A jeśli twoje dziecko przepełnia energia, przez co zawsze pakuje się w kłopoty, zapisz je na zajęcia sportowe. 8. Upewnij się, że dziecko nie jest: chore, głodne, zmęczone. Za każdym razem, kiedy moje dzieciaki są nieznośne, sprawdzam: temperaturę, proponuję jabłuszko albo pytam, czy na chwilkę się położymy. W 90% przypadków okazuje się, że moje dziecko zachowuje się źle nie dlatego, że jest małym, wrednym gnomem, tylko idzie choroba, jest głodne albo zmęczone. 9. Pilnuj. To, że trzylatek zbił twój ulubiony wazon piłką nie jest wcale winą trzylatka tylko twoją, bo: a) postawiłaś wazon w złym miejscu, b) nie wyszłaś pograć w piłkę na zewnątrz, choć prosił pewnie od rana,c) pozwoliłaś rzucać piłką w domu. I komu należy się kara, he? 10. Wspólnie ustalcie, jak dziecko może naprawić swój błąd. Może np. posprzątać zbity wazon, naprawić z tatą rozwaloną zabawkę albo pogłaskać brata, którego uderzyło. 11. Negocjuj. Dziecko ucieka przy zakładaniu butów, bo nie chce iść na zakupy? Widocznie nie są dla niego atrakcyjne! Jeśli nie masz go z kim zostawić, a musisz kupić ten pieprzony chleb, obiecaj, że w drodze powrotnej zajrzycie na plac zabaw. Czasami dziecko nie chce czegoś zrobić, bo nie czuje się dostatecznie zmotywowane. Znajdź mu motywację. Guzdrze się przy wyjściu do przedszkola? Powiedz, że w samochodzie włączysz ulubione piosenki! Nie chce po sobie posprzątać? Zachęć je, mówiąc, że im szybciej zrobi miejsce na podłodze, tym szybciej zagracie w nową grę! 12. Nie rozkazuj – bierz pod uwagę zdanie dziecka. Gdybym nie mogła decydować, co zjem na obiad, albo że za gorąco mi w rajtuzach, byłabym najbardziej zbuntowanym dzieckiem w okolicy! 13. Zadbaj o siebie. Bo kiedy jesteśmy zmęczeni, szybciej wybuchamy. 14. Obróć w żart. Kiedyś moje dziecko zrobiło aferę w pizzerii. Tak głośno krzyczało, że chce pizzę „TELAZ!!!”, że usłyszeli je goście nie tylko przy sąsiednim stoliku, ale również w restauracji obok. Jestem tego pewna! Na to Piotr ze spokojem odparł: „To musisz iść do kucharza i powiedzieć mu, żeby się pospieszył, bo nie możesz się już doczekać!”. Trochę się pośmialiśmy, ale od tego czasu nasze dziecko przestało krzyczeć znad menu. 15. Przytulaj. Kiedy nie wiesz, co zrobić, przytul się. Lepiej się przytulać niż na siebie krzyczeć. Nie mam pojęcia, dlaczego wychowanie bez kar stało się synonimem wychowania bezstresowego. Tak naprawdę wychowanie bez kar to rozmowa, zrozumienie, empatia, cierpliwość, spokój i dobro – czyli dokładnie wszystko to, czego chcesz nauczyć swoje dziecko! W wychowaniu nie ma sensu iść na skróty, bo tak czy siak zajmie ci ono niemal połowę twojego życia! (183 854 odwiedzin wpisu)
Są metody wychowawcze, które nie dość, że nie przynoszą rezultatu, to jeszcze szkodzą - rodzicom i dzieciom. Sprawdź, czego unikać. Na początku całą uwagę pochłania pielęgnacja. A gdy dziecko trochę podrośnie, mycie, przewijanie, czesanie stanie się nudną rutyną, pojawią się nowe wyzwania. Jak je przekonać, by coś zrobiło (np. zjadło), jak sprawić, by czegoś nie robiło (np. nie bawiło się pilotem od telewizora), jak zachęcać (np. do jazdy w foteliku) i jak zniechęcić (np. do głośnych krzyków)? Metod wychowawczych jest sporo. Podajemy te, po które nie warto sięgać, bo nie pomogą, a zaszkodzą. Metoda wychowawcza nr 1 - podniesiony głos Chyba nikt, tak skutecznie jak własne dzieci, nie potrafi wyprowadzić z równowagi rodziców. Ale też nikomu, tak jak rodzicom, nie zależy na dobru własnych dzieci. Oto powód, dla którego warto powściągać emocje. Dotyczy to szczególnie małego dziecka. Krzycząc, złoszcząc się, wpadając w furię, można je tak przestraszyć, że straci zaufanie do najważniejszych osób, jakimi są rodzice. Powtarzanie takich zachowań powoduje, że dziecko czuje się upokorzone, traci wiarę w siebie. Może też zacząć zachowywać się gorzej. Pod wpływem stresu, jaki przeżywa, może rzucać się na ziemię, kopać, gryźć, krzyczeć. Uczy się, że to być może najlepszy sposób rozwiązania problemów. Metoda wychowawcza nr 2 - wyręczanie Wiadomo, mama szybciej i lepiej założy buty, zawiąże czapeczkę, a w przyszłości spakuje tornister i odrobi lekcje. Jeśli wyręczasz dziś, dziecko będzie oczekiwać, że tak będzie zawsze. Od początku zachęcaj malucha do samodzielności, do zakładania piżamki, wycierania się ręcznikiem, rysowania obrazków do przedszkola, nawet jeśli robi to niedokładnie i niestarannie. Z czasem rączki staną się sprawniejsze, a zapał do działania nie ostygnie. Metoda wychowawcza nr 3 - ustępstwa Czyli brak konsekwencji. „Dziś dla świętego spokoju pozwolę mu iść spać bez mycia zębów, już nie mogę słuchać, jak się o to wykłóca” – jeśli dziecko ma dbać o zęby, codziennie myć je przed snem, nie rób wyjątku, chyba że akurat nie da się inaczej, np. maluch usnął w aucie, gdy wracaliście późnym wieczorem od znajomych i ląduje w łóżku bez kąpieli. Ustępstwo z błahego powodu to dla dziecka sygnał, że warto prosić, kłócić się, płakać – a nuż się uda.
Czyli co zrobić z tym najczęstszym wychowawczym problemem? Nie przesadzę, jeśli powiem, że ponad połowa wysyłanych do mnie maili od czytelników dotyczy omawianego właśnie dzisiaj tematu. Bicie młodszego rodzeństwa, „bicie” rodziców, bicie dzieci w przedszkolu. Rozmowy nie pomagają, tłumaczenia nie pomagają, nawet izolowanie od innych dzieci nie pomaga. I nawet, gdy przez kilka dni wydaje nam się, że już wszystko w porządku, to niestety bardzo często okazuje się, że mieliśmy rację. Wydawało nam się. Co więc jeszcze możemy zrobić z dzieckiem, które ma problem z agresją wobec innych? Po pierwsze, zbliżmy się do dziecka I nie chodzi mi tutaj o to, aby być cały czas przy dziecku. Tego nikt z nas nie jest w stanie wykonać. Nie mówiąc już o tym, że ilość spędzonego z dzieckiem czasu bardzo rzadko jest równa jakości. Mi w tym punkcie chodzi o nawiązanie silniejszej relacji między rodzicem i dzieckiem – o lepsze wzajemne zrozumienie. Najlepszym sposobem na to jest spędzanie czasu sam na sam z dzieckiem. Bez drugiego rodzica, bez rodzeństwa, bez kolegów, bez żadnej widowni. Chodzi o pokazanie dziecku, że ono też jest dla nas ważne i że je dostrzegamy. Że lubimy z nim spędzać czas. Nawet 10 minut dziennie wystarczy. Dlaczego to działa? Dzieci, które mają silną więź ze swoimi rodzicami, chętniej słuchają ich rad i lepiej rozumieją motywację swoich rodziców (a rodzice lepiej rozumieją dziecięcą motywację, co też ma niemałą wartość). Po drugie, nie reagujmy w niepotrzebny sposób, gdy zaczyna płakać Po prostu bądźmy obok. Wydaje się to banalnie proste, ale jednak dla wielu rodziców takie nie jest. Tacy rodzice albo próbują dziecko zawstydzić („Ile razy ci mówiłam, żebyś nie biegał, bo się przewrócisz? Co za ciamajda!”) albo zaatakować („Przestań się mazać, bo zaraz dam prawdziwy powód do płaczu!”) albo próbują wszystko dla niego zrobić, wszystko naprawić („Zepsuła ci się zabawka? Chodź, zaraz kupimy ci nową. No już, przestań płakać.”). A co by się takiego strasznego stało, gdybyśmy po prostu byli obok? Gotowi wsłuchać się w uczucia naszego dziecka? Gotowi okazać mu nasze wsparcie? Schować nasze dumne ego czy chęć do naprawiania wszystkiego i pozwolić naszemu dziecku podzielić się z nami tymi wszystkimi wielkimi uczuciami, jakie w nim tkwią? Kto wie, może dzięki temu nie dusiłby ich wszystkich w środku i łatwiej radził sobie w komunikacji z innymi? Tak bardzo chcemy nauczyć się rozmawiać z naszymi dziećmi, a jednocześnie tak często marnujemy ku temu najlepsze okazje. Dziecko bardzo często zaczyna płakać ze strachu, z bólu lub ze złości, ale równie często te uczucia szybko przechodzą w chęć przytulenia się do kogoś bliskiego. Do rodzica. W ten sposób dziecko się uspokaja. W ten sposób się uzdrawia. W ten sposób uczy się panować nad własnymi impulsami. Aby tak się jednak stało, musimy wpierw dać mu taką możliwość. Chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego tak wielu z nas to odrzuca. Po trzecie i ostatnie, jeśli zauważamy, że nasze dziecko podczas zabawy z innymi dziećmi ogarniają duże emocje, podejdźmy bliżej Nie reagujmy gwałtownie, po prostu usiądźmy blisko i upewnijmy się, że nikomu nie stanie się krzywda. Wydawałoby się rozsądnym rozwiązaniem zabranie naszego agresywnego dziecka z grupy, ale to tylko sprawi, że zdenerwuje się ono jeszcze bardziej i to nas potraktuje jako powód swojego gniewu. W efekcie nawiązanie z nim porozumienia będzie jeszcze trudniejsze. Na rozmowę też jest za późno, bo emocje już się pojawiły i żadne „nie ma się co denerwować, on nie chciał zrobić nic złego” nie pomoże. Takie rozwiązanie nie da mu też możliwości samodzielnego uporania się z własnymi emocjami – a kto wie? Może akurat tym razem by mu się udało? Dlatego też najlepszym rozwiązaniem jest bycie blisko i reagowanie tylko wtedy, gdy to konieczne. A jeśli już będzie koniecznie, to podobnie jak w poprzednim akapicie – nie przesadzajmy z naszą reakcją. Bardzo często wystarczy takie skore do uderzenia innych dziecko oddzielić własnym ciałem od innych, jednocześnie umożliwiając mu dalszą zabawę, gdyby miało ochotę. Warto też powiedzieć dziecku na głos o tej granicy: „możesz się bawić z dziećmi, ale nie możesz ich uderzać i ja jestem tutaj obok, aby tego dopilnować”. Czasami będzie tak, że dziecko w końcu samo się wyciszy, a znacznie częściej będzie tak, że cała sytuacja doprowadzi dziecko do płaczu, bo to będzie dla niego jedyny sposób, aby poradzić sobie z tymi wszystkimi emocjami w środku bez uciekania do przemocy. Jak sobie jednak wtedy poradzić, wiemy już z poprzedniego akapitu. I jak wiemy, to jest ważna chwila, którą warto spędzić będąc wsparciem. I na koniec: pamiętajmy, że to tylko etap. Nie będzie on trwał wiecznie U jednych dzieci krótszy, u innych dłuższy, ale to jednak tylko etap. Nie wiem ile on będzie trwał u konkretnego dziecka, bo jest to zależne od wielu czynników, ale mogę powiedzieć jedno. Jeśli będziemy w tych ciężkich chwilach dla naszego dziecka wsparciem, zamiast okazywać wobec niego niezadowolenie, agresję czy ośmieszanie, to na pewno skutecznie ten etap skrócimy. To my musimy być tutaj wzorem, który nasze dziecko może naśladować i to my musimy, pamiętając o punkcie pierwszym z powyżej listy, przekonać je, aby chciało to zrobić. To my musimy pokazać mu, że się da i że warto to zrobić. W końcu ono jest jeszcze dzieckiem. Małym dzieckiem. Dzieckiem, które uderza nie dlatego, że jest złym człowiekiem, ale dlatego, że się boi. Albo dlatego, że jest zdenerwowane. To jest jego pierwotny instynkt, z którym nie potrafi jeszcze walczyć. Tylko od nas zależy czy będzie miało w pobliżu dorosłego, który go tego nauczy. Tekst inspirowany tym artykułem. Prawa do zdjęcia należą do zzclef.
jak wychować dziecko bez bicia